czwartek, 21 stycznia 2010

Franca

Straszny dzień. Obudziłem się jak bym był na okropnym kacu (dzień wcześniej ani kropelki, dla jasności), a z żołądka chciało mi uciec stado szalonych papug :| do południa chciałem popracować i odebrać rower, niestety wszystko zostało odwołane, nie przeze mnie :| W tak zwanym międzyczasie strasznie słabłem :| skorzystałem ze swojej obecności na mieście i poszedłem najpierw pooglądać próby etiud, a potem poszukać prezentu dla dziadków, dostałem drgawek :| dzięki mojej drugiej połowie wróciłem do domu, zmierzyłem temperaturę (38,5C), zażyłem coś i się położyłem. Spałem ok 2h i przepociłem całą pościel :| po obudzeniu zaatakowano mnie ciepłym mlekiem z czosnkiem (okropieństwo) :| Pojechałem z rodzeństwem do dziadków, ucieszyli się. Babcia stwierdziła, że marnie wyglądam i przygotuje mi coś co postawi mnie na nogi. Po czym dostałem od niej wielką łyżkę wypełniona posiekanym czosnkiem wymieszanym z miodem ( ciepłe mleko się chowa) :| Dodam tylko jeszcze, że czosnek toleruje tylko w sosie do pizzy i w przetworach :|

3 komentarze:

negatyw pisze...

Wracaj do zdrowia!
Jak źle się czuję to wciągam po 3-5ząbków z solą i chlebem. Mi tam smakuje :)
Pozdro!

Ewa pisze...

zdrowiej!! pomyśl sobie, ze to jedyny czas żeby poleżeć, poczytać i pozwolić sobie przynosić herbate z cytryną :)

Bocian pisze...

Dziękuje :-)
Tomaszu, do czosnku się przekonałem, działa szybko, dziś dla pewności, powtórzę kuracje :-]
Ewo, niestety na poleżenie itp. nie było czasu -praca :-|