niedziela, 2 maja 2010

Fru

Szybki wyjazd do Łagowa, bo nie wiedzieliśmy co począć w ZG. Start o 20 powrót o 10 dnia następnego. Uzbrojeni w prowiant od Karola duże Pe, zwiedziliśmy z Rybą pomost, przespacerowaliśmy się brzegiem jeziora, nie pozwalaliśmy zasnąć sąsiadom zafascynowani mobilną wytwórnią dźwięków. Najzacniejszym doznaniem było bycie niewidzialnymi.

1 komentarz:

Leon pisze...

I love Łagów